Z samą sobą. W jednym wielkim bełkocie wrażeń.

tumblr_mwxnueS6Jm1rcx4o8o1_500

Wieje. Pada. Jestem rozebrana. Jestem za szybą, nie jest mi ciepło. Patrzę dziś na życie i na siebie, jak za szybą. Wychodzę z siebie, bez emocji. Przyglądam się własnym błędom. Potrafię się oceniać, nie potrafię egzekwować. Jestem surowa, nie użalam się nad sobą. Choć tuż po przebudzeniu czasami całuję swoje ramię. Witam się z samą sobą. Przed snem aż do zaśnięcia opuszki palców dotykają; ciała, materiału, materii. Żegnam się i witam z samą sobą. A w ciągu dnia poza pełnym świadomości byciem na scenie, kompletnie się ignoruję. Biorąc pod uwagę wyłącznie hedonistyczne krzyki… i szepty. Szepty wystarczą by pchnąć mnie całą w otchłań zachowań  których nie akceptuję, nie toleruję. Jestem asertywna. “Nie” wobec żyjących istot przychodzi mi z łatwością. Szczególnie wobec mężczyzn, choć nawet dzieci nie budzą we mnie uczuć rozczulenia. “Nie” wobec siebie prawie nie istnieje. Wszystko pokrywa mgła eudaimonii.

Przerażają mnie moje sprzeczności. Wychwalają te sprzeczności bliscy. Nazywają je wyjątkowością. A ja jestem rozebrana. Jestem za szybą, nie jest mi ciepło. Wstrząsa mną dreszcz niechęci wobec kompromisu, nawet z samą sobą. Intensywność. Męczy i napędza.  Nie dogaduję się. Dogadzam duszy znęcając się nad ciałem. Ona nigdy nie będzie zaspokojona, ono ma granice wytrzymałości. A Ona jest bezlitosna. Wykorzystuje. A Ona. Absolutnie rządzi. Nie dopuszcza zakłamania, ignorancji. Chce tańczyć na granicach wszelkich emocji. Dogaduje się z umysłem. Należy objąć go dietą. Dietą dla mózgu, ułożoną przez duszę. Jestem rozebrana. Przechodzi mnie dreszcz. Wychodzę do innych. Ciał, idących po ulicy, które nie zauważają, kierowane przez pragnienia zaspokojenia – ciała. Prawidłowo. Sumiennie. Patrzę z podziwem, kierowana …w przeciwnym kierunku.

 

By kiedyś spotkać się nimi i rozkrzyczeć ich wyobraźnię.

 

Wracając do rzeczywistości. Uciekłam z państwowej wyższej szkoły baletowej na burgera i czekoladową tarte. Po drodze niewidomy zaplątał w swoją laskę psa. A ciała plując wyrzutami gumami nie trafiają do śmietnika. Ubrałam się w gruby kaftan rzeczywistości. I już nie wieje.

A dzisiaj znowu patrzę przez szybę. Dzisiaj rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dzisiaj nigdzie nie uciekam. Dziś zostanę z samą sobą. Nie jestem pewna czy nie jest to jedyna rzeczywistość. Moja. Czy jestem za szybą czy nie. Czy z nimi czy nie. Zawsze z samą sobą.

Ostatecznie kim jestem, kiedy się nie bawię? Biedną sierotą porzuconą na ulicy Wrażeń, dygocącą z zimna na rogach Rzeczywistości, zmuszoną do spania na schodach Smutku (…) Uznanie rzeczywistości za formę złudzenia i złudzenia za formę rzeczywistości jest jednakowo niezbędne i jednakowo bezużyteczne.*

Mania tworzenia fałszywego świata, pełnego marzeń, we własnym wnętrzu. Jest najprawdziwszą, znaną mi drogą. Czuję, że to właśnie daje wyższość, którą nazywasz wyjątkowością.

Ponieważ nie wiem… stosuję wielkie terminy Prawdy zgodnie z wymogami uczucia.

W jednym wielkim bełkocie wrażeń.

 

 

*Pessoa