Wolę deser przed obiadem.

11351333_982873005080746_6773286852847908927_n

“To jest gazowana proszę pani, mówiła pani, że ta szczypie panią w język”

– tak, właśnie tego bym chciała. Zmieniam codzienność.

-Croissanta chce zjeść z miodem i orzechami a nie konfiturami. Chcę ten miód dodać również do kawy i nałożyć na usta a ta pszczoła wcale mi nie przeszkadza i poproszę jeszcze lampkę wina.

“Chciałabym panią ucałować” – odpowiada kelnerka, a jej źrenice rozszerzają się. Widzę jak bierze łyk mojego wina i całuje mnie delikatnie, właśnie teraz, o dziewiątej rano.

Zupełnie poza codziennością, której oczekiwania chcemy spełnić. Poza biegającymi po miękkiej wilanowskiej powierzchni i poza spoconymi yorkshire terrier’ami. Nie uciekając od trzydziestu sześciu warszawskich stopni Celsjusza, wilgotnych kosmyków włosów na twarzy i zmrożonych butelek z wodą pomiędzy udami. Uwielbiam poranki. Wolę wschodzące słońce niż te które już zachodzi i oglądają je tłumy. Wolę deser przed obiadem. Nie lubię słowa obiad ani zupy pomidorowej. Słucham siebie i sobie pierwszej odpowiadam. Idę w rytmie muzyki którą tylko ja słyszę.

O dwunastej; Jem cukier. Znalazłam dziś malinowy w małych saszetkach, dodałam go do szpinakowo-bananowego koktajlu. A ona patrzy na mnie oczami czarniejszymi niż węgle i pyta:

“A co by było gdybyśmy miały tą ostatnią minutę, żeby się pożegnać?”

Rozumiemy się. Nie chcemy takich minut a z drugiej strony nic nie wyzwala tylu emocji jak te minuty właśnie. Ciągle spotykamy się, za każdym razem radując, ale nigdy w życiu nie chcemy się żegnać. A po chwili dochodzi do nas, że nie musimy. Że ludzie którzy są w naszych sercach, zawsze w nich byli, nawet wtedy kiedy ich jeszcze nie znaliśmy. Spotykamy ich przypadkiem i wiemy. Oni zostają na zawsze. Działają wedle tej samej energii. Tańczą do tej samej muzyki. Idą wedle znanego nam rytmu. Tak samo ich jak i naszego. Jakimi jesteśmy szczęśliwcami Ci którzy nie muszą walczyć o miłość. Podporządkowywać. Udawać. Starać się być jakimiś. Zupełnie zapominając o tym, że najpiękniejsza jest prawda i różowy cukier w zielonym koktajlu którym możesz  się podzielić.

Dziękuję Nat.