Chcę przez Wasze uszy docierać do Waszego wnętrza.

wall of books

Piszę ten tekst po wspaniałym spotkaniu, podczas, którego nieustannie przez parę godzin zachłannie kradłam. Kradłam od ludzi, którzy wyróżniają się osobowością. Którzy są tak intensywni w byciu, że uwagę innych przyciąga sama ich obecność.

Miałam okazję słuchać i rozmawiać o czytaniu. Zaczynam nową pracę, będę zarabiać czytając. Będę nagrywać audiobooki, chcę spędzać w ciemnym studio długie godziny. Chcę przeżywać i dzielić się tym. Chcę być tu i teraz, byście mogli przenieść się w dowolnym momencie, dokładnie tam gdzie tylko chcecie. Chcę przez Wasze uszy docierać do Waszego wnętrza. Chcę rozedrgać tam struny Waszej duszy i wyobraźni.

Dziś chcę podzielić się z Wami poczuciem, które rodzi się we mnie myśląc o tym działaniu aktorskim. Ludzkim. Zawodowym.

Może tekst ten będzie wskazówką dla innych adeptów tego zawodu. Może posłuży jako inspiracja lub zaspokoi ciekawość.

By dobrze czytać należy zachować parę zasad.

I tu o nich.

Na początek; parę słów o czytającym. O sztuce czytania.

Czytać należy intensywnie. Czasami powinieneś czytać z intensywnością większą od tej z jaką pisano tekst. Czytać należy z pasją, z uwagą i bezlitośnie. Autor może paplać, lecz Ty czytaj rozumnie, każde słowo, jedno po drugim, tam i z powrotem. Wsłuchując się w książkę, wypatrując śladów, które prowadzą w gąszcz. Uważając na tajemnicze sygnały, które sam autor mógł przeoczyć, gdy kroczył dalej naprzód swojego dzieła. Nigdy nie należy czytać lekceważąco, od niechcenia. Jak ktoś, kogo zaproszono na królewską ucztę a on tylko dłubie końcem widelca w potrawach. Czytać należy elegancko, wielkodusznie. Czytać należy tak, jakby w celi śmierci czytało się swoją ostatnią książkę w życiu. Czytać trzeba na śmierć i życie, bo to największy ludzki dar. Pomyśl, tylko człowiek umie czytać.”

Są to słowa Sandora Marai, wyczytane z jego Księgi ziół.

Czytający powinien być obecny. Jest on wciśnięty w relację pomiędzy treścią a odbiorcą. Współtworzy dzieło. Jest. Nie tylko głosem i dykcją.

Być. Należy wszędzie, zawsze. Piszę z perspektywy aktorki, ale jestem przekonana, że umiejętność ta przenosi się na wszelkie dziedziny sztuki i życia w ogóle. Polega to na pewnego rodzaju medytacji, przez co rozumiem pełne skupienie, koncentrację na sobie, zmysłach, emocjach, otoczeniu. Zaangażowanie w byciu, które medytacją się staje. A w tym wszystkim najważniejsze jest – Myślenie.

Oddzielać należy frazy, by dać słuchającemu możliwość zrozumienia. Należy robić Pauzy, nie puste. Cisza to nie pustka. Pauza powinna być wypełniona myśleniem i intencją. W każdej z tych fraz rozkładać należy akcenty. Na jedną frazę przypada tylko jeden akcent. Oszczędnie podkreślamy to, co ważne. Jeśli podkreślamy wszystko, wszystko ważność traci, nic ważne nie jest. Słuchający głupieje.. a my nie chcemy umniejszać ani jemu, ani sobie. Szanujmy się.

Minimalizm i pokorna oszczędność; stoję za tym murem. Jest w tym jakaś mądrość. Jest coś, co zawsze się obroni. Nie oglądam telewizji, czasami patrzę na zwierzęta, mózgowe ciekawostki czy inne odkrycia, słucham wówczas pani Czubówny i jestem wdzięczna. Chwilę później przerzucam się na komercyjne zagadnienia i dostaję po uszach reporterską manierą, która mnie boli. Boli po uszach. Nadaje pozorną dynamikę. Nie lubię pozorów. Akcentowanie na każdą sylabę przyprawia o dreszcze. Szanujmy słowo. Bez koloryzacji jeden do jednego. To samo dotyczy podkreślania przymiotników, powoduje to brak szacunku z założenia. To co jest przepiękne będzie przepiękne, tak czy inaczej. To co podniecające nie musi być wyjęczane, a “kurwa” nie musi być przeciągnięta przez niemiłosiernie długie errrrrr. Nie bądźmy nadgorliwi. Słuchacz jest bardzo blisko naszych ust. Kurwa dla kurwy nie jest uważna. Nie chciejmy za wiele. Bądźmy pokorni wobec tekstu. Bądźmy zawsze po stronie wartości! Bądźmy rzetelni. Miejmy świadomość, że gust, bardzo dobrze …słychać. Prostota. Minimalizm tu i wszędzie indziej, zaufajcie. Weźcie odpowiedzialność za każde wypowiedziane słowo. Brak interpretacji i uwaga trzyma w dyscyplinie. Nasz pierwszy raz, będzie także pierwszym razem odbiorcy. Skupmy się, będzie łączyć nas Intymność. Bliskość. Nagrywając pamiętajmy o tym, że jesteśmy blisko ucha słuchacza. Przeważnie już po nagraniu jesteśmy z nim zupełnie sam na sam. Słuchacz jest z Nami przed snem, w drodze do pracy, jadąc samochodem. Przeżywacie to razem. Jeśli Ty masz przyjemność z tego co robisz, widz czy słuchacz także jej doświadczy. Jeśli będziesz miał to na uwadze, dasz też możliwość przeżycia realizatorowi – dosłownie. Trzymaj więc głośność, postaraj się okiełznać. Nie zabij realizatora nagłymi wybuchami emocji. Aktor i Realizator w trakcie czytania wypełniają swoje głowy jednymi myślami. Realizator jest pierwszym słuchaczem. Pierwszą informacją zwrotną, pierwszą krytyką i pochwałą. Daj sobie czas. Nie pędź. Przemyśl każde słowo. Dbaj o pierwsze razy. Dajmy czas by słuchacz zobaczył, wyobraził sobie, stworzył swój świat. Wszechwiedzący narrator niech będzie tobą. Nie będzie wówczas sztuczny, nie będzie nudził.

Niezwykle ważny jest rytm. Można by rzec, że jest on ważniejszy niż sam dźwięk.

Psychologia zawodu woła; bądź w formie.  Pamiętaj, że masz prawo do błędu, dbaj o siebie. O szybko płynące myśli, o swój instrument wokalny. Lub nie. Pij, pal. Kwestia wyboru. Ty sam wiesz co dla Ciebie jest dobre. Nie zawiedź. Nie trać zaufania wobec siebie, inni także nie będą go do Ciebie tracić.

A co z literaturą dziecięcą? Kolejna kwestia wyboru. Ja preferuję rozmawianie z dziećmi jak z partnerami, nie jak ze zwierzątkiem domowym. Nic nie narzucaj. Nie umniejszaj. Ale pokoloruj ten dziecięcy świat. Bądź intrygujący, zalotny.

A co z poezją? To rozkosz, ale i wyzwanie. Poezja nie może być czytana a vista. Trzeba z nią spędzić trochę czasu. Zaprzyjaźnić się przed wspólną podróżą.

Zawsze wybieraj organiczność. Prawdę. Zawsze. Pamiętaj, że nikt nie ma monopolu na racje, ale są pewne wartości niepodważalne. Tak samo nie ma przepisu na sukces. Są punkty i punkciki, wskazówki, ale nie będą one receptą. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Złote rady są dla naiwnych. Uruchom wyobraźnie i kreatywność, dobre myśli będą stawały się rzeczywistością. Jednym z sensów jest dla mnie kalos kagathos, przemieszane z eudaiminią. To moja recepta. Zupełnie nie złota.

Pozbądź się rutyny i konserwatyzmu. Większość odrzuca wszelkie propozycje poznania czegoś nowego. Ludzie wykonują rzeczy, którymi obdarzył ich przypadek, łaskawy bądź nie. Trwają w przypadkowej rzeczywistości.

Kunszt też się przyda, oczywiście. Dobry warsztat to podstawa. Warto do swojej skrzynki z narzędziami regularnie dorzucać nowe. Mamy to szczęście, że pojemność tej wewnętrznej skrzynki nigdy się nie kończy. Pamiętaj jednak, że należy mieć chęci wobec tego co nieodbyte, tego co na nas czeka – to pozwala na twórczość. Sztuka to umiejętność, talent, kunszt, artyzm, doskonałość.

By zostać dobrym czytającym warto słuchać dobrej muzyki, rozpoznawać jej formy i elementy. Ekspozycje; rodzaj wariacji i powtórzenie tych tematów. Tak samo jak gag może się powtórzyć trzy razy. Tak samo trójdzielność występuje w muzyce. Wrażliwy słuch. Rytm. Umiejętność rozróżniania.

Dobry czytający powinien kochać książki. Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, mawiał Einstein. Niekoniecznie od umiejętności. Dodawajmy. Lektor podobno powinien być elegancki i niezauważalny, a ja jako aktorka chcę być zauważalna. To przekłada się na czytanie. Moje czytanie nie jest bezbarwne. Opanowanie lektorskiego tonu jest cholernie trudne. Choć aktor powinien umieć więcej. Wyciszyć się, okiełznać, a kiedy trzeba uruchomić do zwiększonej aktywności.

Potencjalna genialność to w rzeczywistości ciężka praca. Zmysł kontroli należy nieustannie kształcić. A jednocześnie pamiętać by nie ulegać jej zupełnie, by nie stać się konserwatywnym.

Czytać to znaczy myśleć, myśleć to znaczy czuć. Jest się czytanym, jest się myślanym.

Mikrofon jest jedynym przekaźnikiem rozmowy. Trzeba go poznać i polubić. Głos podnosić należy w bok, nie chcemy zabić realizatora krzycząc mu do ucha. Nie chcemy zabić słuchacza fałszem postprodukcyjnych wyciszeń.

Ludzie. Trzeba sobie tak mościć gniazdo, żeby było miło i wygodnie. Żyjemy dzięki tym, którzy wydają nam się zupełnie niepotrzebni. Namawiam do tego, by w ludziach dostrzec partnerów. By ich zauważać. Dziękować i być wdzięcznym.

Smak. Życiowy smak i intuicja. Przekłada się na każdą dziedzinę życia. Kojące-niepokojące. Na zmianę. Dbaj o to czego się spodziewasz i o to co jest dla Ciebie zaskoczeniem.

Wszystko o czym piszę ukradłam od wybitnych artystów, z którymi miałam do czynienia podczas ostatniego weekendu. Czytaliśmy książki.

Dziękuję i podziwiam Krzysztofa Gosztyłę, Marię Seweryn, Jarosława Boberka, Wojciecha Żołądkiewicza i wszystkich realizatorów.