i trochę jestem prostytutką a trochę małym chłopcem.

tumblr_nqnxyi9M3n1qkk2aeo1_500

Mam tłuste palce.

I wyrzuty sumienia, niczym bulimiczka pochłaniam góry gorących racuchów, szkoda tylko, że nie mam odruchu wymiotnego. Nie mam też dużo czasu by spędzać czas w rodzinnym domu. Mogłabym wówczas zgłupieć i wypocząć.  Mogłabym zacząć oglądać agrobiznes w telewizji i ćwiczenia z Chodakowską. Mogłabym oglądać to co jest w lodówce i kolorowe lakiery do paznokci. Właściwie wszystko to robię, pomiędzy wykonywaniem telefonów do księgowych, których ładnym słowem karcę, upominając się o pieniądze.

Upominam się też o chwilę uwagi. Samej siebie. Zaczynam słuchać. Samą siebie zaczynam oglądać. I ta sama ja mi mówi, że powinnam zająć się czymś co dla samej mnie będzie dobre. Więc tłustymi palcami nakładam kolejne racuchy, tłustymi palcami przekręcam strony książek. Czytam o bólu, fizycznej niechęci i kłamstwach. Oglądam prostytutki z Azji, Indii i Ameryki. Zapamiętuję jak uginają się ich kolana. Jak palą papierosy, jak brzydzą się sobą i jak bezsilne wobec swojego przeświadczenia o braku możliwości wyboru. Patrząc na to przegryzam gorące racuchy, w ciepłym mieszkaniu, w którym pachnie dymem od ciasta, nie tytoniu. Klepię się po tyłku, słucham czarnej muzyki, wzruszam się i odbieram telefony. Dzwonią do mnie ludzie, którzy chcą ze mną pracować, rozmawiają ze mną bardzo poważnie.  Informują mnie, że spotkamy się na planie następnym razem, tym razem ktoś inny będzie przecinał cytrynę włosami, zapewne robił to lepiej albo miał chudszą dupę. Nie szkodzi, jutro będę mierzyć się z piekącym pęcherzem czy cipką, nie wiem co piecze bardziej kiedy trzeba zażyć lek na pęcherz, chyba jednak cipka. Umawiamy godziny spotkań i planów, a ja po drugiej stronie telefonu leżę na dywanie przesiąkniętym racuchowym dymem i trochę jestem prostytutką a trochę małym chłopcem, trochę myślę o tym jakby to było kogoś porwać. Trochę o lesie, sarnach, David’zie Lynch’u, Tild’zie Swinton i Michalinie Olszańskiej. I mam świadomość, że to wszystko pozwala mi być w swoim zawodzie wybitnie dobrą. Nie szkodzi, że wraz z tą rozmową uleciało naście tysięcy, jutro zarobię kolejne. A dzisiaj będę leżała na dywanie, turlała się po łóżku i spełniała kolejne plany ku drodze do samej siebie. Pracuję w zawodzie najlepszym na świecie, mogę sobie pozwolić na samą siebie. Nie każdy ma takowe szczęście. Nie każdy chce siebie znać. Nie każdy chce wiedzieć co naprawdę myśli, czego naprawdę chce, kogo naprawdę kocha i co najbardziej go wkurwia.

Nie każdy pozwala sobie na tłuste palce. Smutna większość  trzyma się od swojej tłustej prawdy z daleka.