Stajemy się najbardziej nieszczęśliwymi, najbardziej samotnymi i absurdalnymi stworzeniami na świecie.

tumblr_o2sj5k6Lnm1sz6g6zo1_250

Poranek spędzam z herbatą i Baumanem. Mama bliska memu sercu podsunęła mi pod nos sernik i bananowy koktajl. On bliski memu sercu, który podsunąć nic mi nie może, bo daleko leży gdzieś na maminej piersi, elektronicznie dzieli się wiedzą, z której zaciekle korzystam. A przedświątecznie chętnie podzielę się z Wami. Tworzę autorski program warsztatów, dla dzieci i dla dzieci dorosłych. Czerpię wiedzę z różnych źródeł, czerpię wiedzę dla tych dzieci również od Baumana i pana Żakowskiego, który rozmawia z ciekawymi, i tą ciekawością dzieli się na łamach Polityki. Wiedzę czerpię z Niezbędnika Inteligenta, wracam do roku 2004 i zalewa mnie ta odwieczna myśl, że nic się nie zmienia.

Moim postanowieniem noworocznym jest zdobycie umiejętności nauki na błędach, choć swoich. Jeśli posiądę te wybitną umiejętność przeniosę się na wyżyny umiejętności nauki na błędach cudzych. Codziennie się staram, codziennie potykam, codziennie rozmawiam z samą sobą. Obserwuję zachowania i standardy, ciężko mi się wlepić w schematy i rytualne społeczne oczywistości, ale patrząc trochę z boku, niezmiennie analizuję. Staram się dogrzebywać do prawdy a po drodze wariuję, zalewana informacją – „rzetelną, sprawdzoną” a w moim poczuciu, być może błędnym, (choć ufam mu niezmiennie) informacją – manipulacyjną, pełną kłamstw opierających się na statystykach, na tłumie zmanipulowanych, biednych ludzi, potykających się o własne nogi w pogoni za lepszym jutrem.

Żakowski z Baumanem rozmawiali o „pasji kłamstw, w jakie opakowuje się odpowiedzialność za ludzką niedolę…” i ano. Zgodnie z zasadą, że fałsz jest zasadą a prawda wyjątkiem, gubimy się pomiędzy wszechobecnym bullshit’em a tym co ważne. Powtarzane po miliardy kłamstwo staję się prawdą. Wszystkie nasze dzieci mają ADHD, wszyscy mamy alergie na gluten, grube dupy i smutne gęby. Jeszcze niedawno, seksowny kowboj reklamował papierosy Marlboro, a po paru latach Amerykanie wraz z neoliberalizmem zaczynają obsesje antynikotynową i ssą parę razy dziennie kolorowe cukierki, które niczym tęcza pozwalają schronić się pod złudzeniem, niwelując nikotynowy pociąg i kasę na koncie. My stojąc w korkach podziwiamy Otylię na plakatach, które głoszą „Pij mleko, będziesz wielki”, przepłyniemy przez życie tak sprawnie jak ona, nasze dzieci będą stały na mocnych nogach, kości odżywione wapniem dadzą zdrowie naszej rodzinie a po chwili okazuję się, że krowiego mleka nie trawią nawet paromiesięczne krowy. Propaganda, której nie zauważamy rozbudza nasze pragnienia, wtłaczając do głowy, że bez tych kolorowych produktów nie będziemy szczęśliwi. Tylko zaspokoić się ciężko, tym bardziej, że to sztucznie wywołane pragnienia. Nasze życie sprowadza się do zarabiania i wydawania pieniędzy. PKB notuję kasę, która przechodzi z ręki do ręki, a cała sfera gospodarki moralnej, rodzinnej, sąsiedzkiej sprowadza się do buntu i podstawiania nóg. Jeśli zjem, pyszny obiad w knajpie sam, może nie będę specjalnie zadowolony, może wolałabym zjeść go w domu z żoną i dziećmi, pracując 50m a nie 50km od domu, ale pomagasz napędzać ten społeczny kurwidołek, więc nie marudź, bo jeszcze państwo coś Ci zabierze. A przecież natura władzy oparta jest na strachu. Strach kosmiczny każdy z nas czuję niemalże od początku istnienia, samo to, że coś jest większe bądź niezrozumiałe powoduję ścisk w żołądku. Stajemy się wówczas mali i nieporadni  i z tego czerpie władza, religia, a nawet kultura. Chcemy się czuć bezpiecznie więc staramy się zbić w grupę, choćby taką o której nie za dużo wiemy, ale taką, która nas zaakceptuje. Próbujemy doskoczyć do tych, których uznajemy za autorytet. W dzisiejszych czasach, ludzie zalani bombą informacyjną w postaci obrazka, przestają dostrzegać co rzeczywiście się dzieję, a może widzą, a nie reagują bo tak jest wygodniej. Takie jest życie, tak trzeba. Nie ma co się buntować, co nam to da. Zacznijmy biec, bo sąsiad nas wyprzedzi. Może warto wbiec na jego ścieżkę, może uda się go przegonić. Nie zauważając, że po drodze nie ma już nic, że wszystko zostało zebrane.

Zapłacisz za nowe auto, zapominając, że jak tylko je kupisz, to okaże się, że jest już stare i można nim pojechać po ciocię Basię, ale do klientów, którzy szybciej obracają kasą i już mają nowy samochód to trochę będziesz się wstydził. A więc obracając się w kłamstwie łatwo zamienić więź emocjonalną na więź ekonomiczną i trwać w niej przez lata. Można pomacać komuś cycka a w zamian czuć się bezpiecznie, bo nie wypada się z ekonomicznej gonitwy. I z tym cyckiem w garści, można zrobić zdjęcie nowym iPhone’m w kolorze złota, i wysłać to zdjęcia na facebook’a, by wszyscy nasi przyjaciele, których na oczy nie widzieliśmy, onanizowali się nad widokami z BoraBora. Tylko, że przyjaciele tych widoków dziennie mają set, zostają zapakowani w fałszywą wizję szczęścia. Odchodząc od swojego starszego już modelu Mac’a stają się wkurwieni i zaczynają podążać na swoje BoraBora, jadąc na złudzeniu, że pragnienia można zaspokoić. A ta gonitwa nigdy się nie kończy, konsumpcyjnej linii finiszu nie ma. A nasz rozsądek już dawno nie jest zdrowy. Gonimy za prawdą powszechnie uznaną. Statystyki, rajskie życie „przyjaciół”, zdjęcia na Insta toż to oczywiste, że powinienem mieć lepiej. Tylko pod tą fałszywą wizją szczęścia, przyjaciółka pokazująca swoje bose stopy w piachu, już nawet nie wie gdzie ma serce, którego nikt nie kocha. „Stajemy się najbardziej nieszczęśliwymi, najbardziej samotnymi i absurdalnymi stworzeniami na świecie (…) błyskotliwość zastępuję dociekliwość, brak skrupułów troskę o dotarcie do prawdy”

Ja nie przyjmuję, że musi być jak jest. Buntuję się i ulegam, ale głęboko wierzę, podążając za Baumanem, że im płytsze i bardziej zdawkowe przerzucanie się informacją, im mniej okazji do poważnych dyskusji, tym większa szansa, że utoniemy w kłamstwie.

Zrobiłam więc obrazek pełen słów, biało-czarny powstały z moich myśli. Odpuściłam obrazek herbaty i banana. Choć pewnie w tym drugim obrazku bez alergenów myślowych i glutenu odnalazłaby się moja smutna większość.

 

„Istnieją zdarzenia, które wydają się nieprzewidywalne i nieuniknione, a wynikają z ciągu ludzkich decyzji, z systemu powiązań, na które moglibyśmy mieć wpływ, gdybyśmy je umieli sobie uświadomić”.